Najważniejsze liczby i decyzje przed wyjazdem
- Cały szlak ma 336 km i jest podzielony na 6 głównych etapów, a dodatkowo istnieje łącznik ze Szczecinem.
- Najwygodniejszy na pierwszy raz jest odcinek od Siekierek do Ińska, bo ma najwięcej asfaltu i najmniej niespodzianek.
- Według oficjalnego portalu Pomorza Zachodniego nawierzchnia to głównie asfalt, ale są też odcinki z kruszywa, płyt i gruntowe fragmenty.
- To raczej szlak wyprawowy niż „szybka pętla” na jedno popołudnie, więc najlepiej planować go na 4-6 dni.
- W 2026 roku warto mieć GPX i aktualną mapę offline, bo nie wszystkie fragmenty są równie czytelne w terenie.
Czym jest ten szlak i komu naprawdę pasuje
Patrzę na ten szlak jak na trasę dla rowerzysty, który chce połączyć wysiłek z konkretnym krajobrazem. Nie jest to płaska, nudna nitka asfaltu, ale też nie jest to wyprawa z kategorii „survival w lesie”. Po drodze trafiają się miasta etapowe, jeziora, dawne nasypy kolejowe i fragmenty prowadzące przez bardziej dzikie tereny, więc całość ma bardzo wyraźny charakter wyprawowy.
Najbardziej skorzysta tu ktoś, kto lubi jazdę trekkingową albo gravelową i nie oczekuje, że każdy kilometr będzie identycznie wygodny. Na krótszych odcinkach da się pojechać spokojnie z rodziną, ale przy pełnym przejeździe warto mieć już trochę obycia z dłuższym dystansem. Ja traktuję ten szlak jako dobrą odpowiedź na urlop, w którym chce się zejść z utartych nadmorskich schematów i zobaczyć bardziej cichy, jeziorny Pomorze Zachodnie.
To też dobry wybór dla osób, które lubią planować trasę etapami, a nie robić wszystkiego jednego dnia. Dzięki temu łatwiej dopasować długość przejazdu do pogody, kondycji i tego, czy jedzie się na lekko, czy z bagażem.

Jak wygląda przebieg i z czego składa się całość
Jak podaje oficjalny portal Pomorza Zachodniego, główna trasa ma 336 km, a do tego ponad 2 000 metrów sumy podejść i zejść. To od razu podpowiada, że mimo jeziornego klimatu nie jest to zupełnie płaski szlak. W praktyce najlepiej czytać go jako ciąg sześciu etapów, z których każdy ma własny charakter i własne miejsca na postój.
| Etap | Dystans | Charakter przejazdu | Co warto zapamiętać |
|---|---|---|---|
| I. Siekierki - Myślibórz | 63,0 km | Głównie asfalt, w dużej części po dawnym torowisku | Najlepszy odcinek na spokojny start i pierwszy kontakt ze szlakiem |
| II. Myślibórz - Choszczno | 60,0 km | Również bardzo wygodny, w większości asfaltowy | Dobry etap dla osób, które chcą jechać równo i bez kombinowania |
| III. Choszczno - Ińsko | 47,3 km | Mieszanka dróg lokalnych i odcinków o bardziej zmiennej nawierzchni | W 2026 warto sprawdzić aktualny przebieg w rejonie prac i objazdów |
| IV. Ińsko - Złocieniec | 44,4 km | Piękny krajobrazowo, ale z trudniejszym fragmentem gruntowym | Lepszy na gravel lub trekking niż na bardzo wąskie opony |
| V. Złocieniec - Szczecinek | 72,0 km | Głównie drogi rowerowe, szutry i lokalne dojazdy | Najdłuższy etap, z jednym krótkim, ale uciążliwym fragmentem gruntowym |
| VI. Szczecinek - Miastko | 54,2 km | Odcinek przejezdny, ale nie wszędzie oznakowany | Bez nawigacji offline lepiej tu nie startować |
Warto pamiętać także o odnodze szczecińskiej. Ma osobny charakter, ułatwia dojazd do szlaku i jest przydatna wtedy, gdy chcesz połączyć trasę z logistyką większego miasta. Dla mnie to ważne, bo właśnie takie łączniki decydują o tym, czy wyprawa jest wygodna, czy tylko ładnie wygląda na mapie.
W 2026 roku nie traktowałbym tego szlaku jak jednej idealnie domkniętej, gładkiej autostrady rowerowej. Część odcinków jest ukończona i bardzo komfortowa, ale są też fragmenty w budowie albo słabiej oznakowane. To nie jest wada sama w sobie, tylko sygnał, że planowanie trzeba oprzeć na aktualnej mapie, a nie na ogólnym wyobrażeniu o trasie.
Które odcinki wybrałbym na pierwszy przejazd
Jeśli ktoś pyta mnie, od czego zacząć, nie kombinuję: najpierw wybieram południową część szlaku. To ona najlepiej pokazuje, czym ta trasa jest w swojej najwygodniejszej wersji. Potem można iść dalej, już z większym wyczuciem tempa, nawierzchni i własnych możliwości.
- Siekierki - Myślibórz - to najlepszy fragment na pierwszy kontakt. Jest czytelny, w dużej części asfaltowy i daje mocny efekt startu przy moście w Siekierkach.
- Myślibórz - Choszczno - dobry, równy etap dla kogoś, kto lubi spokojną jazdę i chce skupić się na widokach, a nie na walce z podłożem.
- Choszczno - Ińsko - bardzo ciekawy krajobrazowo, ale tutaj już bardziej patrzę na aktualny przebieg trasy i ewentualne objazdy.
- Ińsko - Złocieniec - świetny odcinek dla tych, którzy lubią lasy, jeziora i odrobinę większy wysiłek w zamian za lepszy klimat.
- Złocieniec - Szczecinek - dobry dla osób z doświadczeniem, które akceptują mieszankę nawierzchni i dłuższy dzień w siodle.
- Szczecinek - Miastko - raczej dla tych, którzy mają GPX pod ręką i nie boją się nawigacji poza najłatwiejszym, „turystycznym” standardem.
Gdybym miał rekomendować tylko jeden wariant na weekend, postawiłbym na połączenie etapów I i II albo na odcinek do Ińska. To najbezpieczniejszy wybór, jeśli chcesz poczuć charakter szlaku bez wchodzenia od razu w bardziej wymagające fragmenty. A jeśli szukasz dłuższego wyjazdu, dopiero potem dokładam kolejne etapy.
Na co uważać, żeby nie zepsuć wyjazdu
Najczęstszy błąd jest banalny: ktoś zakłada, że skoro to „szlak rowerowy”, to będzie jednolicie łatwo i dobrze oznakowane. Tutaj tak nie jest. Zdarzają się odcinki gruntowe, fragmenty w ruchu ogólnym, miejsca z objazdami i części mniej czytelne w terenie. To nie dyskwalifikuje trasy, ale wymaga bardziej świadomego podejścia.
- Nie jedź bez GPX. Plik z trasą to nie gadżet, tylko realne zabezpieczenie na mniej czytelnych odcinkach. GPX, czyli plik nawigacyjny, bardzo ułatwia przejazd w miejscach, gdzie oznakowanie jest słabsze.
- Nie zakładaj jednolitej nawierzchni. Asfalt dominuje, ale kruszywo i grunt pojawiają się na tyle często, że cienka opona potrafi odebrać przyjemność z jazdy.
- Nie ignoruj fragmentów w budowie. W 2026 roku część połączeń nadal wymaga sprawdzenia, zwłaszcza w okolicach Marianowa i Ińska.
- Nie planuj zbyt długiego dnia na najtrudniejszych etapach. Słabszy fragment potrafi zmęczyć bardziej niż dodatkowe kilkanaście kilometrów na asfalcie.
- Nie lekceważ pogody. Po deszczu szuter i grunt robią się znacznie mniej przyjemne, a odcinki leśne potrafią spowolnić przejazd bardziej, niż sugeruje mapa.
Ja w takich warunkach zawsze myślę nie tylko o dystansie, ale też o tempie i komforcie. Na tej trasie różnica między „przejechane” a „dobrze przejechane” bywa naprawdę duża, więc warto stawiać na rozsądny plan zamiast na ambicję.
Jak zaplanować przejazd w praktyce
Jaki rower sprawdzi się najlepiej
Najbardziej naturalny wybór to trekking albo gravel. Na takim rowerze łatwiej połączyć asfalt, kruszywo i krótkie gruntowe fragmenty bez ciągłego odczucia, że coś jest nie na swoim miejscu. Szosa też ma sens, ale raczej na południowych, lepiej utrzymanych etapach i z sensowną oponą, a nie na bardzo wąskim setupie.
Gdybym miał podać konkret, celowałbym w opony o szerokości 32-40 mm. To nie jest sztywna reguła, tylko praktyczny kompromis między szybkością a komfortem. Na etapy z większą ilością szutru i gruntu szersza opona po prostu mniej męczy.
Ile dni przeznaczyć
| Styl jazdy | Dzienny dystans | Co z tego wynika |
|---|---|---|
| Spokojny | 45-55 km | 6-7 dni z czasem na postoje, zdjęcia i noclegi bez pośpiechu |
| Standardowy | 60-75 km | Najbardziej rozsądny układ dla większości osób, czyli około 5 dni |
| Sportowy | 80-90 km | Da się, ale wymaga dobrej formy, lekkiego bagażu i pewności na mieszanej nawierzchni |
Przeczytaj również: Gdzie leży Ryga? Położenie, dojazd i plan na wyjazd
Gdzie nocować i jak ułożyć logistykę
Najwygodniej planować noclegi w miastach etapowych: Myślibórz, Choszczno, Ińsko, Złocieniec, Szczecinek i Miastko. To miejsca, w których łatwiej o jedzenie, serwis, sklep i sensowny odpoczynek. Przy trasie tego typu nie szukałbym noclegu „gdziekolwiek”, bo zysk z elastyczności jest mniejszy niż ryzyko, że utkniesz z logistyką na końcu długiego dnia.
Jeśli jedziesz z większego miasta albo z nadmorskiej bazy, rozważ dojazd pociągiem do punktu startowego. Szlak ma sens także jako wyprawa z punktu A do punktu B, a nie tylko jako pętla. To szczególnie wygodne, gdy chcesz połączyć rower z urlopem nad Bałtykiem i zrobić jeden, dobrze zaplanowany wypad w głąb regionu.
Miejsca, które nadają tej trasie charakter
Najmocniejszy start daje most w Siekierkach i okolice rozlewisk Odry. To nie jest tylko efektowna dekoracja na pierwsze zdjęcie, ale punkt, który od razu ustawia cały wyjazd. Czujesz, że jedziesz przez region, w którym historia, rzeka i krajobraz są ze sobą mocno splecione.
Potem dobrze działają Myślibórz i Barlinek. To właśnie takie miasteczka budują rytm wyprawy: nie są przytłaczające, ale dają miejsce na obiad, odpoczynek i krótkie zwiedzanie. Choszczno dokłada trochę bardziej wyrazisty, sportowo-historyczny klimat, a Ińsko i okolice Ińskiego Parku Krajobrazowego robią świetną robotę widokami.
Na końcu mocno broni się Szczecinek. To już bardziej rozbudowany punkt niż zwykły przystanek, więc można tam zakończyć wyjazd, zrobić dłuższą pauzę albo potraktować go jako miejsce awaryjnego skrócenia trasy. Dla mnie właśnie taka elastyczność jest atutem dobrze zaplanowanego szlaku - nie zmusza do jednego sztywnego scenariusza.
Przed wyjazdem sprawdzam jeszcze trzy rzeczy
- Aktualny przebieg odcinków. Zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się objazdy albo budowa nowych fragmentów.
- Nawigację offline. W praktyce to ważniejsze niż sam zasięg sieci, bo część trasy prowadzi przez spokojniejsze, mniej oczywiste miejsca.
- Plan powrotu. Warto od razu wiedzieć, czy wracasz pociągiem, domykasz pętlę czy kończysz wyprawę w mieście etapowym.
Najlepszy efekt daje tu proste podejście: mniej ambicji, więcej sensownego podziału na etapy. Wtedy ten szlak odwdzięcza się dokładnie tym, co obiecuje od początku - spokojniejszym tempem, dużą ilością jezior i trasą, którą naprawdę chce się jechać dalej, a nie tylko odhaczyć na mapie.